Pure Beauty, Winter Wonders - box kosmetyczny z zimową pielęgnacją

Pure Beauty, Winter Wonders - box kosmetyczny z zimową pielęgnacją



Dzień dobry Kochani!


Jako wielka fanka kosmetyków chcę Wam dzisiaj zaprezentować zawartość ostatniej edycji Pure Beauty Box – Winter Wonders. Zima to dla mnie czas stosowania bogatszych formuł, oraz produktów, które realnie pomagają skórze przetrwać mróz, wiatr i suche powietrze w domu. Już przy otwarciu wiedziałam, że to będzie jedno z ciekawszych pudełek Pure Beauty, jakie trafiło w moje ręce.

Powiększone wydanie box'a zostało bardzo dobrze dopracowane pod względem wizualnym. Jest wyjątkowo „zimowe” i wypełnione po brzegi produktami do pielęgnacji twarzy, ciała, włosów, makijażu, a nawet do sprzątania domu. Chcecie poznać jego zawartość? To zaczynamy! ❤️


1. Physiogel, Balsam do ciała łagodzenie i ulga



To prawdziwy ratunek dla skóry suchej i wrażliwej. Zimą sięgam po takie balsamy najczęściej – ten świetnie koi, nawilża i przynosi ulgę napiętej skórze.


2. Miss Sporty, Studio Lash Electric Volume Mascara



Tusz do rzęs, który ma za zadanie dodawać objętości rzęsom. Co go wyróżnia? Naturalna czerń i brak sklejania – idealny do minimalistycznego makijażu.


3. BioliQ, polipeptydowe serum ujędrniające




Serum, które jest idealne do zimowej pielęgnacji twarzy. Skóra po nim wygląda na bardziej sprężystą i wypoczętą. Kosmetyk regeneruje, ujędrnia, wygładza.


4. DeCare, Mochi Bamboo House Penaut 



Mała, słodka niespodzianka w kosmetycznym boxie. Japońskie mochi to miły dodatek, który umilił mi moment rozpakowywania pudełka. Jego smak nie przypadł mi jednak do gustu.


5. Radical, Hair Clinic odżywka do włosów




Zimą włosy mocno odczuwają zmianę temperatur i noszenie czapek, dlatego dobra odżywka to podstawa. Fajnie, że znalazłam ją w box'ie. Lubię markę Radical, więc napewno ją przetestuję.


6. Blistex, Lip Revitalizer




Balsam do ust, niezastąpiony zimą. Chroni wargi przed pękaniem, intensywnie regeneruje i faktycznie działa – usta są miękkie i gładkie.


7. Zielko, Ekologiczny płyn do czyszczenia lodówki i mikrofali




Nie ukrywam, iż takie niespodzianki lubię najbardziej. Super, że Pure Beauty dorzuca regularnie coś praktycznego do domu, zwłaszcza w zdrowszej, ekologicznej wersji. Napewno się przyda👍🏽


8. Pure by Clochee, Mezzo maska energetyzująca z mikroigłami




Innowacyjny kosmetyk, który pobudza skórę i poprawia jej kondycję. Idealny wybór, gdy cera wygląda na zmęczoną i pozbawioną blasku.


9. Himalaya, Głęboko oczyszczający żel do mycia twarzy z kofeiną




Lekki, odświeżający żel, który świetnie sprawdza się szczególnie rano. Kofeina dodaje skórze energii i przygotowuje ją na dalszą pielęgnację. Przy niemowlaku w domu takie szybkie pobudzenie jest naprawdę przydatne 😅


10. Rimmel, Oh My Plump! Konturówka do ust




Kosmetyk do podkreślenia ust, który fajnie uzupełnia zimowy makijaż. Kolor losowy, ale sama formuła jest bardzo komfortowa. 


11. Podologic advanced care, intensywny krem na zrogowacenia stóp



Zimą często zapominamy o stopach, a to ogromny błąd. Ten krem pomaga zadbać o ich gładkość i komfort, nawet przy większych problemach. Zdecydowanie będzie to jeden z moich ulubionych produktów tej edycji. 


12. Vianek, Hero maseczka całonocna z koenzymem Q10




Nocne maski są naprawdę super. Wystarczy nałożyć je wieczorem i rano możemy cieszyć się bardziej miękką, odżywioną skórą. Ta idealnie wpisuje się w zimową rutynę.


13. Sesderma, C-VIT serum rozświetlające




Serum z witaminą C. Dodaje cerze blasku, wyrównuje koloryt i sprawia, że skóra wygląda zdrowiej – nawet w środku zimy.


14. Treaclemoon, Creamy Shea Butterfly




Kremowy żel pod prysznic z masłem shea, który nie tylko myje, ale też pielęgnuje skórę. Pachnie obłędnie i zostawia przyjemne uczucie nawilżenia. Uwielbiam go!


15. Dermedic, mini krem przeciw zaczerwienieniom



Poręczna miniatura idealna do torebki lub na wyjazd. Świetna opcja dla skóry naczynkowej i wrażliwej.




Podsumowanie 


Pure Beauty Winter Wonders to pudełko, które idealnie wpisuje się w zimowe potrzeby – jest różnorodne, praktyczne i dopracowane w każdym calu. Znajdziemy tu zarówno kosmetyki do codziennej pielęgnacji, produkty regenerujące, makijażowe dodatki, jak i miłe niespodzianki, które po prostu poprawiają humor w chłodne dni.

Osobiście uwielbiam takie edycje, w których mogę przetestować nowości, sięgnąć po sprawdzone marki i odkryć coś, na co sama być może nie zwróciła bym uwagi.

PS: Koniecznie dajcie znać, który produkt spodobał się Wam najbardziej? 


Buziaki ♥️ 


(Współpraca reklamowa)

Dwie szczoteczki, dwa efekty – porównujemy Volume Max i Boost Mascara

Dwie szczoteczki, dwa efekty – porównujemy Volume Max i Boost Mascara


 

Witajcie!


Piękne, długie rzęsy potrafią całkowicie odmienić spojrzenie. Czasem marzymy o spektakularnej objętości, innym razem o delikatnym podkręceniu i optycznym otwarciu oka na co dzień. Kluczem do idealnego efektu nie jest jednak wyłącznie formuła tuszu, ale kształt szczoteczki. To właśnie ona decyduje o tym, czy rzęsy będą pogrubione, perfekcyjnie rozdzielone czy uniesione.

Dziś przyjrzymy się dwóm tuszom do rzęs QUALASH, które różnią się kształtem szczoteczki i efektem końcowym: Advanced Mascara Volume Max oraz Advanced Boost Mascara. 


QUALASH® Advanced Mascara Volume Max – maksymalna objętość


Jeśli Waszym celem są gęste, wyraziste rzęsy nawet już po pierwszej warstwie, Volume Max spełni te oczekiwania. To intensywnie czarny tusz wyprodukowany we Włoszech, zamknięty w dużym, 10-mililitrowym opakowaniu, który łączy efekt makijażu z pielęgnacją rzęs.


Najważniejsze cechy Volume Max:


- silikonowa, precyzyjna szczoteczka dokładnie rozdzielająca rzęsy

- intensywny kolor jet-black bez uczucia ciężkości

- efekt pogrubienia i zagęszczenia bez sklejania

- formuła odporna na rozmazywanie, łuszczenie i efekt pandy

- skład wzbogacony o peptydy, witaminy i oleje pielęgnujące rzęsy


Dlaczego warto go wybrać?


✓ widoczna objętość już od pierwszej warstwy 

✓ możliwość budowania efektu (1–3 warstwy)

✓ odpowiedni także dla wrażliwych oczu 

✓ rzęsy wyglądają na grubsze, mocniejsze i zdrowsze


Kiedy warto sięgnąć po Volume Max?


- gdy macie cienkie, rzadkie lub mało wyraziste rzęsy

- na wieczorne wyjścia, ważne okazje

- kiedy zależy Wam na maksymalnym podkreśleniu spojrzenia


QUALASH® Advanced Boost Mascara Curl & Lift – podkręcenie i efekt otwartego oka


Boost Mascara to dobra opcja, jeśli chcemy podkręcić i wydłużyć rzęs przy zachowaniu naturalnego efektu. Jej zakrzywiona szczoteczka dopasowuje się do linii oka, unosząc rzęsy od samej nasady.


Najważniejsze cechy Boost Mascara


- wyprofilowana szczoteczka unosząca i podkręcająca rzęsy

- efekt otwartego oka

- intensywna czerń bez smug i osypywania

- pielęgnująca formuła z dodatkiem peptydów


Zalety:


✓ naturalne podkręcenie 

✓ lekki, świeży efekt idealny na co dzień

✓ precyzyjna aplikacja nawet na krótkich i prostych rzęsach

✓ wygoda noszenia przez cały dzień


Kiedy warto wybrać Boost Mascara?


- jeśli posiadacie proste rzęsy

- do makijażu dziennego i minimalistycznego

- gdy chcecie delikatnie podkreślić oczy 




Volume Max czy Boost Mascara – a może oba na raz?


Najlepsza wiadomość jest taka, że nie trzeba wybierać tylko jednego tuszu. Oba produkty doskonale się uzupełniają. Boost Mascara to idealna pierwsza warstwa – dla podkręcenia i uniesienia. Volume Max jako druga – dla dużej objętości i intensywnej czerni.

Taki duet pozwala dopasować efekt do okazji i nastroju.


Podsumowanie


Kształt szczoteczki naprawdę ma duże znaczenie. Volume Max to opcja dla miłośniczek spektakularnej objętości i gęstości, natomiast Boost Mascara sprawdzi się wtedy, gdy zależy Wam na podkręceniu i lekkim, świeżym efekcie. Oba tusze łączy jakość, włoska produkcja oraz pielęgnujące formuły, dzięki którym rzęsy nie tylko pięknie wyglądają, ale są także w lepszej kondycji.

Niezależnie od tego, jakiego efektu oczekujecie – jedna z tych mascar może być najlepszą odpowiedzią na Wasze potrzeby 😊


Pozdrawiam.


(Współpraca reklamowa)

 Hobby horse – czym jest i do czego służy?

Hobby horse – czym jest i do czego służy?



Witajcie!

Jeszcze niedawno myślałam, że hobby horse to po prostu urocza zabawka z dzieciństwa. Wszystko zmieniło się w momencie, gdy mój 5-letni syn zaczął coraz częściej mówić o konikach, zawodach i „prawdziwym treningu”. Postanowiłam wtedy sprawdzić, czy hobby horse to chwilowa moda, czy coś, co faktycznie ma sens. 


Czym właściwie jest hobby horse?


Hobby horse to uroczy konik na kiju, ale również narzędzie do kreatywnej i rozwojowej zabawy. Dzieci nie tylko biegają z nim po domu czy ogrodzie, ale też:

- trenują skoki przez przeszkody,

- uczą się równowagi i koordynacji,

- organizują zawody i pokazy,

- tworzą własne zabawy.



Patrząc na mojego syna widzę, jak pozytywnie taka forma aktywności wpływa na jego sprawność fizyczną i wyobraźnię. Co ważne – wszystko dzieje się naturalnie, bez nacisku i zmuszania do ruchu. 


Hobby horse oczami mamy 5-latka


Mój syn jest w wieku, w którym energia nie ma końca, a skupienie uwagi bywa dużym wyzwaniem. Hobby horse, mimo wszystko, fajnie się u nas sprawdził.

Zauważyłam, że syn potrafi bawić się sam przez dłuższy czas i chętniej wychodzi na dwór. Może rozwijać swoją wyobraźnię i kreatywność, bo sam wymyśla „treningi” i tory przeszkód. Dla mnie ogromnym plusem jest też to, że hobby horse nie ogranicza wieku ani płci – to zabawka, która rośnie razem z dzieckiem.



Hobby Horse „Silver Shadow”


Dla syna wybrałam model Hobby Horse Silver Shadow. Jego jakość zdecydowanie przerosła moje oczekiwania. Chociaż początkowo wydawało się, że jest za duży, z czasem syn nauczył się go obsługiwać.


Jego najważniejsze cechy:

✔ Wysoka jakość i bezpieczeństwo

- miękka, przyjemna w dotyku tkanina minky,

- haftowane oczy i nozdrza – nic się nie odrywa,

- solidny kij z naturalnego drewna,

- hipoalergiczne wypełnienie,

- certyfikaty CE i Oeko-Tex 100.



Konik jest dość lekki, dobrze wyważony i idealny dla średniej wielkości dziecka – mój syn radzi sobie z nim sam.

✔ Design, który robi wrażenie 

„Silver Shadow” ma piękny, szary kolor i elegancki wygląd. Nie jest to model tylko dziecinny, ani też dostosowany do konkretnej płci. Jest to poprostu piękna, estetyczna zabawka.


Dlaczego polecam hobby horse innym mamom?


Hobby horse to zabawka, która zmusza dzieci do ruchu. Teraz jest zimno, a ekrany kuszą bardzo mocno. Fajnie mieć coś, co choć na godzinę odciągnie dziecko od elektroniki. To idealny sposób na rozładowanie nadmiaru energii i kto wie, może w niejednym dziecku urodzi się dzięki niej prawdziwa pasja...




Podsumowanie – czy warto?


Z mojego punktu widzenia zdecydowanie tak, szczególnie dla młodszych dzieci. Wiadomo, przyjęło się, że hobby horse podobają się bardziej dziewczynkom, ale chłopcy również będą nim zachwyceni..Widząc radość mojego 5-letniego syna czuję, że konik "Silver Shadow” to nie chwilowa zabawka, ale początek pięknej przygody z ruchem.

Jeśli właśnie poszukujecie prezentu, który będzie jednocześnie mądry, bezpieczny i naprawdę angażujący – z czystym sumieniem polecam hobby horse. U nas zdecydowanie zostaje na dłużej.


(Współpraca reklamowa)

Beauty Après Ski – zimowa regeneracja skóry i włosów z Mixa i Garnier | Pure Beauty

Beauty Après Ski – zimowa regeneracja skóry i włosów z Mixa i Garnier | Pure Beauty

 


Zima ma w sobie coś magicznego – skrzypiący śnieg pod butami, gorąca herbata po spacerze i miękki sweter otulający ramiona. Niestety, nasza skóra i włosy nie zawsze podzielają ten entuzjazm. Mróz, wiatr, suche powietrze i ogrzewanie potrafią solidnie dać się we znaki. Dlatego właśnie zimą stawiam na pielęgnację skupiającą się na regeneracji i ochronie. I tu z pomocą przychodzi box kosmetyczny Beauty Après Ski od Pure Beauty, wypełniony po brzegi kosmetykami marek Mixa i Garnier.

Jako kobieta, która testowała już niejeden kosmetyczny box, muszę przyznać jedno – ten zestaw idealnie wpisuje się w potrzeby zimowej pielęgnacji. To taka domowa wersja après-ski, tylko zamiast koca i kakao mamy solidną dawkę nawilżenia, ukojenia i wygładzenia 🥰


Beauty Après Ski – co znalazłam w box'ie?


Urea Cica Repair+ multifunkcyjny krem – Mixa Sensitive Skin Expert



To jeden z tych kosmetyków, które warto mieć zawsze pod ręką. Krem sprawdzi się do twarzy, ciała i dłoni, szczególnie jeśli masz skórę suchą, szorstką lub podrażnioną. Formuła z 10% mocznika i niacynamidem intensywnie nawilża, regeneruje i wzmacnia barierę ochronną skóry.

Cena: 24,99 zł / 150 ml


Nawilżający krem-maska Mixa Hyalurogel Noc



Zimą nocna pielęgnacja to dla mnie absolutna podstawa. Ten krem-maska działa wtedy, gdy Ty śpimy – regeneruje, koi i pomaga odbudować naruszoną barierę hydrolipidową. Rano skóra jest wyraźnie bardziej miękka, gładka i wypoczęta. 

Cena: 31,99 zł / 50 ml


Płyn micelarny 3w1 Garnier Skin Naturals



Klasyk, który nigdy mnie nie zawiódł. Delikatny, a jednocześnie skuteczny płyn micelarny idealny dla skóry wrażliwej. Oczyszcza, usuwa makijaż i jednocześnie koi skórę – bez uczucia ściągnięcia.

Cena: 12,99 zł / 100 ml


Wonder Tint Garnier Vitamin C SPF 50




Lekki fluid barwiący. Wyrównuje koloryt, subtelnie rozświetla i redukuje widoczność przebarwień. Ogromny plus za SPF 50, bo filtr przeciwsłoneczny stosuję przez cały rok – niezależnie od pogody.

Cena: 64,99 zł / 40 ml


Hydra Bomb – nawilżająca maska w płachcie Garnier Skin Naturals



Szybki ratunek dla przesuszonej skóry. Maska intensywnie nawilża dzięki połączeniu kwasu hialuronowego, wody morskiej i wody bławatkowej. Idealna na wieczór po mroźnym dniu albo przed ważnym wyjściem.

Cena: 14,99 zł / 1 szt.


Szampon Keratin Sleek Garnier Fructis



Zimą moje włosy mają tendencję do puszenia się i utraty gładkości. Ten szampon dobrze oczyszcza skórę głowy, usuwa nagromadzony brud, a przy tym nie obciąża włosów. Sprawia, że włosy są miękkie i łatwe do ułożenia.

Cena: 26,99 zł / 200 ml


Maska do włosów Keratin Sleek Garnier Fructis



Prawdziwa perełka dla suchych i puszących się włosów. 13% kompleks keratynowy oraz olejek arganowy wygładzają pasma, nadają im połysk i długotrwałą gładkość. 

Cena: 29,99 zł / 370 ml


Podsumowanie 


Jak sami widzicie, pudełko Beauty Après Ski to świetny przykład przemyślanego zestawu kosmetycznego, który realnie odpowiada na sezonowe potrzeby pielęgnacyjne. Cieszę się, że jestem częścią społeczności Pure Beauty i mam możliwość poznawać takie perełki. 

PS: A Wy? Znacie już przedstawione kosmetyki Mixa i Garnier? Macie swojego zimowego ulubieńca? Dajcie znać w komentarzu.

Do zobaczenia wkrótce! 

Pozdrawiam ♥️ 😊 


 #purebeauty #garnier #mixa #skincare #haircare


(Współpraca reklamowa)

Komoda Róża od PILLOVELY, czyli jak jeden mebel potrafi odmienić całe wnętrze

Komoda Róża od PILLOVELY, czyli jak jeden mebel potrafi odmienić całe wnętrze


 

Hej Kochani!

Chcę Wam dzisiaj zaprezentować naprawdę piękny mebel, który zachwycił mnie od pierwszej chwili. To miało być zwykłe „rozejrzę się za komodą”, porównanie wymiarów i kolorów… a skończyło się na tym, że komoda Róża totalnie skradła mi serce. I dziś chcę Wam o niej opowiedzieć – tak po prostu, po kobiecemu. Bo jeśli Wy też lubicie piękne rzeczy, które nie są tylko do oglądania, ale też praktyczne w użyciu, to myślę, że idealnie trafiliście. 


Pierwsze spojrzenie i pewność, że „to jest to”


Nie wiem, czy też tak macie, ale ja czasem patrzę na mebel i od razu wiem, że będzie mój. Dokładnie tak było z Różą. Ryflowane fronty w kolorze bieli są miękkie wizualnie, bardzo eleganckie, ale bez efektu przesady. Do tego te złote, smukłe nóżki i delikatne uchwyty – całość wygląda lekko, świeżo i naprawdę bardzo stylowo.

To zdecydowanie nie jest komoda, która krzyczy i razie w oczy. Ona po prostu stoi i robi robotę – estetyczną i praktyczną 😊



Komoda, która nie tylko ładnie wygląda


Powiem Wam jedno: wygląd wyglądem, ale ja naprawdę używam swoich mebli. A jako blogerka mam sporo rzeczy do przechowywania. Dlatego tak bardzo doceniłam funkcjonalność komody Róża.

Mam tu:

- trzy drzwi i sześć regulowanych półek, więc bez problemu ogarnęłam rzeczy, które wcześniej „nie miały swojego miejsca”

- trzy pojemne szuflady – idealne na wszystko to, co lubię mieć pod ręką, ale niekoniecznie na widoku

- szeroki blat, który aż się prosi o dekoracje albo kwiaty





Małe detale, które robią ogromną różnicę


Dopiero przy codziennym użytkowaniu widać, czy komoda jest dobrze zaprojektowana. Tutaj naprawdę czuć jakość. Drzwi domykają się cicho, szuflady wysuwają bardzo płynnie i lekko. Nic nie skrzypi, nic nie irytuje. Ogromny plus, który docenią wszystkie z Was, które mają (albo planują) odkurzacz robot – to wysokie nóżki. Sprzątanie dzieje się samo, nie trzeba przesuwać mebla ani kombinować. 




Wysoka jakość, która robi różnicę 


Lubię rzeczy, które kupuję raz, a dobrze. Komoda Róża daje mi takie poczucie. Solidne materiały, wysoka odporność na codzienne użytkowanie, łatwość w utrzymaniu czystości – to wszystko sprawia, że nie martwię się o nią na co dzień. I mam wrażenie, że to jeden z tych mebli, które będą wyglądały dobrze nie tylko teraz, ale też za kilka lat. Oby tak właśnie było 😊


Do jakich wnętrz pasuje komoda Róża?


Róża świetnie odnajdzie się:

- w eleganckich wnętrzach w klimacie glamour

- w nowoczesnych, minimalistycznych przestrzeniach

- wszędzie tam, gdzie duże ilości światła i jasne meble są priorytetem.

Sama widzę ją nie tylko w salonie, ale też w sypialni, łazience, a nawet w większym przedpokoju.




Czy polecam? Zdecydowanie tak!


Jeśli szukacie pięknej, kobiecej, ale też bardzo praktycznej komody, to Róża jest naprawdę świetnym wyborem. Dla mnie to nie jest „kolejny mebel”, tylko element, który sprawił, że moje wnętrze stało się bardziej spójne, uporządkowane i po prostu piękniejsze. Uwielbiam ją ♥️


(Współpraca reklamowa PILLOVELY)




 Jak uzyskać efekt sztucznych rzęs bez ich przedłużania u kosmetyczki? - qualash

Jak uzyskać efekt sztucznych rzęs bez ich przedłużania u kosmetyczki? - qualash



Jeśli jesteście tu, to bardzo możliwe, że – podobnie jak ja – szukacie sposobu na długie, gęste rzęsy, ale bez wizyt u stylistki i bez ich sztucznego przedłużania. Sama, niestety, posiadam naturalnie krótkie rzęsy i wiem jedno: produkty, które obiecują ich wydłużenie, zawsze trafiają na sam szczyt mojej listy kosmetycznych nowości. 

Dziś nie znajdziecie u mnie efektów „przed i po”, bo dopiero zaczynam swoją przygodę z tym serum.  Chce Wam jednak opowiedzieć o produkcie Qualash, abyście mogli się zorientować, czego się po nim spodziewać.


Serum do rzęs – dlaczego to alternatywa dla przedłużania?


Efekt sztucznych rzęs kojarzy się z ich intensywną długością i otwartym spojrzeniem nawet bez makijażu.

Nowoczesne odżywki do rzęs coraz częściej mają za zadanie nie zakrywać problemu, ale wspierać naturalny wzrost rzęs, wzmacniać je i poprawiać ich stan. Dobrze dobrane serum może być realną alternatywą dla sztucznego przedłużania – szczególnie dla osób, które cenią naturalność. A więc w skrócie, ma ono wspomagać ich wzrost i wydłużenie.



Czym cechuje się zaawansowana odżywka Qualash?


To, co od razu zwraca uwagę, to zaawansowana formuła oraz pojemność 3,5 ml, czyli nieco większa niż w większości serum do rzęs. Wystarczy więc ono na dłużej.


Jak działa serum do rzęs?


Formuła produktu opiera się na opatentowanym kompleksie QUA-X Complex®, który łączy peptydy, witaminy, ekstrakty roślinne. Zadaniem kosmetyku jest odżywianie, ochrona i wzmacnianie rzęs, a także stworzenie jak najlepszych warunków do ich wzrostu.


Składniki aktywne


W składzie znajdziemy m.in.:

- peptydy wzrostowe – wspierają długość i gęstość rzęs,

- ekstrakt z zielonej herbaty – działa ochronne i antyoksydacyjne,

- ekstrakt z kiełków pszenicy – regeneruje i wzmacnia,

- myristoyl pentapeptide-17 – składnik często spotykany w produktach ukierunkowanych na zagęszczenie rzęs.

Co więcej, serum stworzono tak, by było odpowiednia również dla wrażliwych oczu, co dla mnie jest niezbędne. Już niejednokrotnie miałam podrażnienia od odżywek do rzęs i nie chciałabym tego znowu przechodzić.




Kiedy widać pierwsze efekty?


Zgodnie z informacjami producenta, pierwsze widoczne zmiany mogą pojawić się po około 25 dniach regularnego stosowania. Warto jednak pamiętać, że podstawą są systematyczność i cierpliwość. Osobiście już sobie je wyrobiłam, stosując inne produkty o podobnym charakterze, także z tym nie mam problemów.


Jak prawidłowo stosować serum do rzęs Qualash? 


Aplikacja jest szybka i bardzo prosta. Na czystą, osuszoną skórę należy nanieść cienką warstwę serum u nasady górnych rzęs – jak eyelinerem. Sama stosuję je po wieczornej kąpieli.


Bezpieczeństwo i testy


Serum zostało:

- klinicznie przebadane w niezależnym laboratorium,

- przetestowane na setkach kobiet,

- poddane badaniom okulistycznym i dermatologicznym,

- objęte 90-dniową gwarancją zwrotu pieniędzy.


Podsumowanie


Przedstawione serum to idealna propozycja dla osób, które marzą o efekcie sztucznych rzęs w naturalnym wydaniu, oraz nie chcą przedłużać rzęs metodami mechanicznymi. Ja zdecydowanie do nich należę. To tańsza i długotrwała alternatywa dla przedłużenia i kosmetyczki.

Osobiście już nie mogę się doczekać efektów. Czekam na nie z ciekawością. Mam nadzieję, że niedługo będę się Wam mogła nimi pochwalić. 


Buziaki ♥️


(Współpraca reklamowa)

Copyright © 2014 BLOG TESTERSKI , Blogger