Czym Mudita Harmony 2 różni się od zwykłego budzika? Sprawdzam, co potrafi nietypowy budzik

Czym Mudita Harmony 2 różni się od zwykłego budzika? Sprawdzam, co potrafi nietypowy budzik

 



Zwykły budzik ma jedno zadanie: obudzić mnie o określonej godzinie. Koniec. Nie wymagam od niego aplikacji, powiadomień, kolorowego ekranu ani połączenia z mediami społecznościowymi. Ma zadzwonić rano i najlepiej nie doprowadzić mnie przy tym do szału 🤣

Dlatego Mudita Harmony 2 od początku wydał mi się dość nietypowym urządzeniem. To nadal budzik, ale producent wyraźnie próbuje podejść do tematu szerzej. Zamiast skupiać się wyłącznie na porannym alarmie, Harmony 2 ma pomagać również w wieczornym wyciszeniu, relaksacji i ograniczeniu korzystania ze smartfona. 

I właśnie to zainteresowało mnie najbardziej... Bo pytanie nie brzmi już tylko: „czy Mudita Harmony 2 dobrze budzi o poranku?”. Bardziej interesuje mnie, czym właściwie różni się od zwykłego budzika i czy wszystkie te dodatkowe funkcje mają sens.


Mudita Harmony 2 kontra zwykły budzik


Na pierwszy rzut oka różnica jest prosta. Zwykły budzik pokazuje godzinę i uruchamia alarm. Harmony 2 jest czymś bardziej zaawansowanym. Mamy tutaj między innymi ekran E Ink, 17 dźwięków budzenia, dźwięki relaksacyjne, przypomnienie o porze snu, timer medytacji, Focus Timer, Power Nap oraz możliwość dodawania własnych plików audio. Lista jest więc całkiem długa jak na BUDZIK.



Tylko czy naprawdę potrzebuję tego wszystkiego przy łóżku? Z początku uważałam, że niekoniecznie. I właśnie dlatego nie traktuję urządzenia Mudita Harmony 2 jako produktu dla każdego.

Jak pewnie większość ludzi, dotychczas używałam do budzenia swojego smartfona. Smartfon może być świetnym budzikiem. Problem zaczyna się wtedy, gdy po wyłączeniu alarmu zamiast wstać, zaczynam sprawdzać wiadomości, pocztę, Instagram czy inne aplikacje. Znam ten mechanizm aż za dobrze: sięgam po telefon tylko po to, żeby wyłączyć alarm, a kilka minut później oglądam tiktoki. Marnuję mnóstwo czasu na niepotrzebne rzeczy, a czas upływa... Z kolei Mudita Harmony 2 tego nie oferuje. I bardzo dobrze.

Nie ma w nim mediów społecznościowych, wiadomości ani powiadomień. I to właśnie ta prostota jest jednym z ciekawszych argumentów przemawiających za osobnym budzikiem.


Ekran E Ink zamiast świecącego wyświetlacza



Elementem, który odróżnia Harmony 2 od wielu klasycznych budzików, jest ekran E Ink.

Technologię tę znam głównie z czytników e-booków. Zastosowanie jej w budziku wydaje mi się całkiem logiczne. Ekran ma być czytelny, ale jednocześnie nie przypominać kolejnego smartfona leżącego na szafce nocnej. W normalnym oświetleniu informacje powinny być łatwe do odczytania, a w razie potrzeby ekran można podświetlić. W nocy natomiast nie świeci jak lampka nocna, a to też bardzo istotne. 


17 dźwięków budzenia zamiast drażniącego alarmu


Nie wiem, kto kiedyś uznał, że najlepszym sposobem na rozpoczęcie dnia jest przeraźliwe „PI-PI”, ale zdecydowanie nie jestem jego fanką. Harmony 2 oferuje 17 dźwięków budzenia, w tym melodie i odgłosy natury. Można też dodać własne pliki audio.

To właśnie jedna z tych funkcji, które brzmią niepozornie, ale mogą realnie poprawić cały poranek. Niby bzdura, a jaka ważna 😊 


Harmony 2 zaczyna działać jeszcze przed snem


Zwykły budzik interesuje się głównie tym, kiedy mam wstać. Mudita Harmony 2 chce również przypominać mi, kiedy powinnam zacząć się przygotowywać do snu. Funkcja Pora Snu pozwala ustawić harmonogram i otrzymywać przypomnienie o rozpoczęciu wieczornej rutyny. Z czasem może to się stać naszym zdrowym nawykiem. 


Relaksacja, medytacja i dźwięki natury




To wszystko to funkcje, których zdecydowanie nie znajdziemy w najprostszym budziku. Harmony 2 ma tryb Relaksacja z dźwiękami natury, muzyką i spokojnymi nagraniami. Jest też timer do medytacji.

Nie traktuję tego jako jakiegoś magicznego sposobu na problemy ze snem. Widzę w nich raczej pomoc w stworzeniu konkretnego, wieczornego rytuału.

Jeśli każdego wieczoru o podobnej porze odkładam telefon, włączam spokojne dźwięki i zaczynam się wyciszać, po pewnym czasie wpadam w rutynę. A dzięki temu też lepiej się wysypiam, co ma pozytywny wpływ na moje samopoczucie. Szczególnie przy dwójce małych rozrabiaków w domu... I właśnie w takim zastosowaniu widzę największy sens tych funkcji. 


Możliwość wgrania własnych melodii


Za pomocą Mudita Center można dodać do urządzenia własne pliki dźwiękowe i wykorzystać je zarówno jako alarm, jak i dźwięki relaksacyjne. Jeśli mam ulubioną melodię, która dobrze kojarzy mi się z odpoczynkiem, mogę wykorzystać ją po swojemu.


Harmony to nie jest zwykły budzik


Im dłużej przyglądam się funkcjom Harmony 2, tym bardziej dochodzę do wniosku, że określenie „budzik” jest odrobinę mylące. Mamy w nim również Focus Timer, czyli funkcję przydatną podczas pracy w skupieniu, timer medytacji czy Power Nap do krótkiej drzemki. Sama jeszcze z nich nie korzystałam, ale być może przyda mi się to w przyszłości.

Myślę jednak, że w tym wszystkim chodzi o to, żeby jedno proste urządzenie mogło zastąpić kilka drobnych funkcji, do których normalnie sięgam po smartfon. Żeby ograniczyć jego użycie, odpocząć, zająć się czymś bardziej pożytecznym...



Do 45 dni pracy na pełnej baterii


Jest jeszcze jedna rzecz, której oczekuję od budzika: nie chcę o nim pamiętać. Ma stać na szafce nocnej i działać. Według deklaracji producenta bateria o pojemności 2600 mAh pozwala na nawet 45 dni pracy na jednym ładowaniu, choć rzeczywisty czas będzie oczywiście zależał od sposobu korzystania z urządzenia. 


Drobny mankament? Cena


I tutaj dochodzę do punktu, którego nie da się pominąć. 699 zł za budzik to całkiem sporo. A raczej bardzo sporo, jeśli patrzymy na niego jak na zwykły budzik. Jeżeli potrzebujecie tylko alarmu, trudno uzasadnić taki wydatek. Jeśli jednak chcecie ograniczyć obecność telefonu w sypialni i jednocześnie mieć przy łóżku urządzenie wspierające wieczorną rutynę, sytuacja wygląda już inaczej. Wtedy Mudita Harmony 2 naprawdę ma sens. Jest ciekawym gadżetem, wprawdzie nie dla każdego, ale myślę, że dla wielu byłby idealny.

Jeżeli więc szukacie sposobu na trochę mniej smartfona w codzienności, ale mimo wszystko lubicie technologię, powinniście się nim zainteresować. 


PS: Mam dla Was zniżkę 15% zniżki do sklepu mudita.com.

Wystarczy, że składając zamówienie użyjecie kodu: BLOGTESTERSKI15


Pozdrawiam 😊 


(Współpraca reklamowa)

Jacques Battini Glam Stardust – mgiełka do ciała, która rozświetliła moją codzienną pielęgnację

Jacques Battini Glam Stardust – mgiełka do ciała, która rozświetliła moją codzienną pielęgnację

 


Witajcie! 


Nie wiem jak Wy, ale ja bardzo lubię odkrywać kosmetyki, które nie tylko pięknie pachną, ale również sprawiają, że codzienna pielęgnacja staje się przyjemniejsza. Tym razem do mojej kosmetyczki trafiła Jacques Battini Glam Stardust – rozświetlająca mgiełka do ciała. Już po kilku użyciach wiedziałam, że będzie to jeden z tych produktów, po które będę sięgać regularnie, zwłaszcza w cieplejsze dni. Znalazłam ją w ostatnim box'ie Pure Beauty i przepadałam od pierwszego użycia 😊


Pierwsze wrażenia


Już podczas pierwszej aplikacji zwróciłam uwagę na piękny zapach i lekką formułę. Mgiełka równomiernie rozprowadza się na skórze, szybko wysycha i nie pozostawia lepkiej warstwy. To dla mnie ogromny plus, ponieważ nie przepadam za kosmetykami, które długo się wchłaniają. 

Największe wrażenie zrobił na mnie jednak subtelny efekt rozświetlenia. Drobinki delikatnie odbijają światło, dzięki czemu skóra wygląda zdrowo, promiennie i świeżo. Nie jest to mocny, brokatowy efekt – raczej elegancki, delikatny połysk. Uwielbiam go na swojej skórze.


Jak pachnie Jacques Battini Glam Stardust?


Zapach tej mgiełki od razu przypadł mi do gustu. Początkowo wyczuwam soczyste nuty rabarbaru i truskawki, które dodają kompozycji świeżości. Po chwili pojawiają się delikatne akordy jaśminu i pelargonii, a całość dopełniają ciepłe nuty piżma, malin oraz słodkiego toffee. To połączenie sprawia, że zapach jest kobiecy, zmysłowy i przyjemnie otulający, ale jednocześnie nie przytłacza. Dzięki temu mogę używać mgiełki zarówno rano, jak i w ciągu dnia, kiedy mam ochotę szybko się odświeżyć.




Dlaczego polubiłam rozświetlającą mgiełkę do ciała?


W kosmetykach najbardziej cenię sobie ich praktyczność i komfort użytkowania. W przypadku Jacques Battini Glam Stardust znalazłam kilka cech, które szczególnie mi się spodobały:

- lekka, przyjemna formuła,

- efekt rozświetlenia skóry,

- piękny, owocowo-kwiatowy zapach,

- szybka aplikacja i komfort noszenia,

- wygodne opakowanie o pojemności 150 ml.


Czy warto zdecydować się na Jacques Battini Glam Stardust?


Moim zdaniem zdecydowanie tak. Jeżeli szukacie produktu, który łączy funkcję odświeżającej mgiełki do ciała z delikatnym efektem rozświetlenia, to idealnie trafiłyście. Mgiełka Jacques Battini to kosmetyk, który nie dominuje zapachem, a jednocześnie dodaje skórze pięknego blasku.

Ja sięgam po niego praktycznie codziennie i jestem bardzo zadowolona. Doceniam jego właściwości szczególnie teraz - latem, kiedy chcę podkreślić swój naturalny wygląd skóry. Poza tym uwielbiam takie lekkie, świeże kosmetyki.

 Jeśli Wy również cenicie subtelne rozświetlenie oraz owocowo-kwiatowe kompozycje zapachowe, myślę, że Jacques Battini Glam Stardust może okazać się bardzo udanym wyborem.

 

Pozdrawiam 😊 ♥️ 


(Współpraca reklamowa)

Dlaczego w moim domu są dwie czujki, a nie jedna? -  Stawiam na kompleksową ochronę

Dlaczego w moim domu są dwie czujki, a nie jedna? - Stawiam na kompleksową ochronę

 


Witajcie Kochani.


Bezpieczeństwo mojego domu od zawsze było dla mnie niezwykle ważne. Staram się dbać o zdrową dietę, wybieram sprawdzone kosmetyki, zwracam uwagę na jakość powietrza, którym oddycham. Dopiero niedawno uświadomiłam sobie jednak, że równie ważna jest ochrona przed zagrożeniami, których nie widać ani nie czuć. Dlatego zdecydowałam się na zestaw Dual Pack marki Kidde, czyli czujkę dymu oraz czujnik czadu. Dziś nie wyobrażam sobie domu bez tego duetu.


Kompleksowa ochrona domu zaczyna się od dwóch urządzeń


Przez długi czas wydawało mi się, że jedna czujka wystarczy. Szybko jednak zrozumiałam, że dym i tlenek węgla (czad) to dwa zupełnie różne zagrożenia, dlatego wymagają dwóch różnych urządzeń.

Czujka dymu reaguje na pojawiający się dym, który może świadczyć o rozwijającym się pożarze. Z kolei czujnik czadu wykrywa tlenek węgla – gaz niewidoczny, bezwonny i wyjątkowo niebezpieczny dla zdrowia oraz życia. Nie da się go zauważyć ani wyczuć, dlatego odpowiedni detektor jest jedynym skutecznym sposobem jego wykrycia. Właśnie dlatego zestaw Dual Pack daje mi poczucie lepszego zabezpieczenia całego domu.




Dlaczego wybrałam zestaw zamiast pojedynczego urządzenia?


Najbardziej przekonała mnie wygoda. Kupując gotowy zestaw, wiem, że otrzymuję dwa urządzenia, które wzajemnie się uzupełniają i pomagają chronić dom przed najczęściej występującymi zagrożeniami.

Doceniam również to, że oba te urządzenia są zasilane na baterie. Dzięki temu można zamontować je dokładnie tam, gdzie są najbardziej potrzebne, bez prowadzenia przewodów czy wykonywania dodatkowych instalacji. Co ważne, działają nawet podczas awarii zasilania.


Dodatkowe funkcje, które mają znaczenie...


Lubię rozwiązania, które są praktyczne, dlatego zwróciłam uwagę na kilka funkcji, które ułatwiają codzienne użytkowanie. 

Czujka dymu została wyposażona w przycisk TEST & HUSH™, dzięki któremu mogę łatwo sprawdzić jej działanie, a także wyciszyć alarm, jeśli uruchomi się przypadkowo. To drobiazg, który robi różnicę w codziennym życiu.

Czujnik czadu natomiast posiada funkcję pamięci alarmów. Jeśli podczas mojej nieobecności wykryje niebezpieczne stężenie tlenku węgla, zapisze tę informację. To dodatkowa kontrola, która daje jeszcze większy spokój.

Oba urządzenia wyposażono również w głośny alarm oraz sygnalizację świetlną, dzięki czemu ostrzegają nas odpowiednio wcześnie i zagrożeniu.




Długie okres działania


Jednym z powodów, dla których zdecydowałam się na ten zestaw, jest jego trwałość. Zarówno czujka dymu, jak i czujnik czadu zostały zaprojektowane z myślą o 10-letnim okresie użytkowania. Dodatkowo czujnik czadu działa na komplecie baterii nawet przez co najmniej trzy lata, a oba urządzenia będą przypominać o zakończeniu okresu eksploatacji. Dzięki temu nie muszę pamiętać kiedy je wymienić.


Certyfikaty, które dają jeszcze większe zaufanie


Przy wyborze urządzeń zabezpieczających nie kieruję się ceną. Zwracam uwagę na jakość wykonania oraz potwierdzenie, że sprzęt spełnia obowiązujące normy. Dużym atutem zestawu Dual Pack są certyfikaty potwierdzające zgodność z wymaganymi normami dla domowych czujników dymu i czadu. 


Gdzie najlepiej zamontować czujkę dymu i czujnik czadu?


Zanim zamontowałam urządzenia, sprawdziłam zalecane miejsca do ich instalacji. Czujkę dymu warto umieścić między innymi w pobliżu sypialni, salonu czy na korytarzu. Natomiast czujnik czadu najlepiej sprawdza się tam, gdzie znajdują się urządzenia mogące emitować tlenek węgla, na przykład w kotłowni lub w pobliżu pieca. 


Mój patent na spokojniejszy sen


Dzisiaj wiem, że bezpieczeństwo to nie tylko zamknięte drzwi czy dobry alarm antywłamaniowy. To również ochrona przed zagrożeniami, których nie da się zobaczyć ani przewidzieć. Właśnie dlatego myślę, że prezentowany zestaw, który składa się z czujki dymu i czujnika czadu powinien znaleźć się w każdym domu. 

To stosunkowo niewielka inwestycja, a naprawdę dzięki niej można znacząco zwiększyć bezpieczeństwo swojej rodziny. Co więcej, świadomość, że dom jest chroniony zarówno przed pożarem, jak i przed czadem, gwarantuje większy spokój każdego dnia.

 Dla mnie to bardzo ważne, a dla Was? Sami sobie odpowiedzcie na to pytanie.


Pozdrawiam 😊 ♥️ 


(Współpraca reklamowa)

Test mokrej karmy Cure Code – moja opinia po pierwszych dniach stosowania u dwóch dużych psów

Test mokrej karmy Cure Code – moja opinia po pierwszych dniach stosowania u dwóch dużych psów

 


Witajcie!


Wybór odpowiedniej karmy dla psa to dla mnie jedna z ważniejszych decyzji. Mam dwa duże psy ważące około 25–30 kg. Jeden z nich jest już seniorem, dlatego zwracam szczególną uwagę nie tylko na smak, ale przede wszystkim na skład i to, jak karma wpływa na ich codzienne samopoczucie. Od niedawna wprowadziłam do ich diety mokre karmy funkcjonalne Cure Code Microbiome Care – dzik i jabłko oraz Cure Code Derma Care – kaczka i dynia. Dzisiaj chcę podzielić się swoimi pierwszymi spostrzeżeniami.


Dlaczego zdecydowałam się na Cure Code?




Od dawna szukałam karmy, która będzie czymś więcej niż zwykłym posiłkiem. Zależało mi na prostym składzie, wysokiej zawartości mięsa i recepturze, która wspiera zdrowie psów. Szczególnie senior potrzebuje większej troski o układ pokarmowy, a drugi pies ma skłonność do sezonowego pogorszenia kondycji sierści. Po przeanalizowaniu składu postanowiłam spróbować właśnie tych dwóch wariantów.


Cure Code Microbiome Care – wsparcie jelit


Najczęściej podaję moim psom wersję dzik i jabłko. W składzie znajduje się aż 84% dzika, jabłko, babka płesznik (psyllium), prebiotyki FOS i MOS oraz olej z łososia. To właśnie obecność prebiotyków i psyllium przekonała mnie do takiego wyboru. Wspierają one prawidłową pracę jelit oraz mikrobiom, co ma ogromne znaczenie szczególnie u starszych psów i tych z wrażliwym przewodem pokarmowym.


Po kilku tygodniach zauważyłam, że:

- psy bardzo chętnie zjadają karmę,

- trawienie wydaje się bardziej stabilne,

- odchody są dobrze uformowane,

- nie pojawiły się żadne problemy żołądkowe po zmianie karmy.


Oczywiście wiem, że każdy pies reaguje indywidualnie, ale u moich sprawdziła się naprawdę dobrze.


Cure Code Derma Care – dla skóry i sierści




Drugim wariantem jest kaczka i dynia. Tutaj producent postawił na wysoką zawartość kaczki, dynię oraz olej lniany i olej z łososia. To właśnie kwasy tłuszczowe oraz prosty skład zwróciły moją uwagę. Zależało mi na wsparciu skóry i sierści, szczególnie u starszego psa, u którego z wiekiem sierść nie jest już tak błyszcząca jak kiedyś.

Na razie obserwuję pierwsze efekty i mam wrażenie, że sierść jest bardziej miękka i wygląda zdrowiej. Na pełniejszą ocenę potrzeba oczywiście więcej czasu, ale pierwsze wrażenia są pozytywne.




Co najbardziej mi się podoba w obu karmach?


Największym plusem jest dla mnie przejrzysty skład. Nie znajdziemy tutaj zbóż, sztucznych barwników ani konserwantów. Karma bazuje na mięsie oraz dodatkach, które mają konkretne zastosowanie żywieniowe.


Doceniam również:

- wysoką zawartość mięsa,

- funkcjonalne receptury,

- smak (psy jedzą z apetytem),

- wygodne puszki o wadze 400 g,

- możliwość dopasowania wariantu do aktualnych potrzeb psa.


Jak wygląda karmienie takich dużych psów?


Przy 2 psach ważących około 25–30 kg zapotrzebowanie na mokrą karmę jest spore, dlatego traktuję ją najczęściej jako pełnoporcjowy posiłek lub urozmaicenie diety. Producent podaje orientacyjne dawkowanie, ale zawsze dopasowuję ilość do aktywności, wieku i kondycji moich psów. Senior dostaje nieco mniejsze porcje rozłożone na kilka posiłków, dzięki czemu lepiej je trawi.




Moja opinia


Nie lubię polecać produktów po jednym dniu testów, dlatego najpierw sama sprawdziłam karmę w praktyce. Po kilku posiłkach mogę powiedzieć, że Cure Code zrobiła na mnie dobre wrażenie.

Moje psy jedzą ją z apetytem, dobrze ją tolerują, a ja mam poczucie, że podaję im produkt z przemyślanym składem. Szczególnie podoba mi się kierunek funkcjonalnego żywienia – wsparcie jelit i mikrobiomu z jednej strony oraz skóry i sierści z drugiej.

Jeśli także szukacie mokrej karmy dla dużego psa lub psa seniora i zależy Wam na prostym składzie oraz wysokiej jakości składnikach, warto zwrócić uwagę na te dwa warianty.


Pozdrawiam 😊 ♥️ 


(Współpraca reklamowa)

Rose Stories od Pure Beauty – box pełen letnich nowości

Rose Stories od Pure Beauty – box pełen letnich nowości



Kochani.

Lato to idealny moment, by odświeżyć swoją kosmetyczkę i dać szansę nowym produktom. Uwielbiam właśnie ten czas, kiedy pielęgnacja staje się bardziej lekka i świeża. Najnowsza edycja Rose Stories od Pure Beauty świetnie wpisuje się w ten klimat. Już samo pudełko zachwyciło mnie romantyczną szatą graficzną z motywem róż, a jego zawartość to mieszanka pielęgnacyjnych i makijażowych perełek.

W środku znalazłam produkty do twarzy, ciała i włosów, dzięki którym można kompleksowo zadbać o siebie podczas letnich dni. Oto cała zawartość:


1. Lekki krem ochronny Sunbrella Age Defense SPF 50+ – Dermedic



Latem krem z wysokim filtrem to latem absolutny must have. Ten produkt wyróżnia się lekką, wodnistą konsystencją, dzięki czemu nie obciąża skóry i dobrze sprawdza się pod makijażem. Chroni przed promieniowaniem UV, jednocześnie nawilżając cerę i pomagając zachować jej młody wygląd.


2. Bronzer w kremie TIME TO BRONZE – Veoli Botanica



Kremowy bronzer, który bardzo łatwo rozprowadza się na skórze i idealnie się z nią stapia, zapewniając naturalny efekt konturowania. Pozwala stopniować intensywność koloru – od delikatnego ocieplenia cery po modelowanie rysów twarzy.


3. Mleczko pod prysznic Satin Glow – Ziaja



Mleczko w przyjemny sposób oczyszcza skórę, pozostawia ją miękką i subtelnie rozświetloną. Elegancki zapach długo utrzymuje się na ciele, a skóra po użyciu jest gładka i delikatna.


4. Serum z olejkiem arganowym do włosów – Bioelixire




Niewielkie opakowanie skrywa produkt, który świetnie wygładza końcówki i pomaga ujarzmić puszące się włosy. Olejek arganowy, witamina E oraz ceramidy sprawiają, że włosy stają się bardziej miękkie, błyszczące i lepiej zabezpieczone przed wysoką temperaturą.


5. Brzozowy płyn micelarny – Sylveco



Dokładne oczyszczanie to pierwszy krok do zdrowej, zadbanej skóry. Płyn skutecznie usuwa makijaż i wszelkie zanieczyszczenia, jednocześnie nie powodując uczucia ściągnięcia. To dobra propozycja zwłaszcza dla osób z cerą wrażliwą i skłonną do przesuszenia.


6. Błyszczyk Plumped Lips Lip Plumping Gloss – Golden Rose




Miłośniczki błyszczących ust z pewnością zwrócą na niego uwagę. Ten błyszczyk tworzy na ustach efekt tafli, optycznie je powiększa i zapewnia przyjemne uczucie nawilżenia.


7. Chłodzący balsam po opalaniu – Dermedic




Po całym dniu spędzonym na słońcu skóra potrzebuje ukojenia. Ten balsam intensywnie chłodzi, przynosi ulgę oraz pomaga przywrócić odpowiedni poziom nawilżenia. Lekka formuła szybko się wchłania i pozostawia skórę miękką oraz przyjemną w dotyku.


8. Żel do mycia twarzy Dermoskin Expert Micro Purifying – Biotanique



Delikatna mikropianka skutecznie oczyszcza cerę z nadmiaru sebum i codziennych zanieczyszczeń. Skóra po umyciu jest świeża, gładka i przyjemnie odświeżona, a subtelny kwiatowy zapach uprzyjemnia codzienną pielęgnację.


9. Mgiełka do ciała Stardust – Jacques Battini



Latem uwielbiam kosmetyki, które jednocześnie odświeżają i pięknie pachną. Ta mgiełka pozostawia na skórze delikatny zapach oraz subtelne rozświetlenie, dzięki czemu świetnie sprawdzi się zarówno na co dzień, jak i podczas letnich wieczorów.


10. Maska do włosów Brazilian Keratin – Novex




Keratyna od lat kojarzy się z regeneracją włosów i tutaj również spełnia swoją rolę. Maska pomaga wygładzić kosmyki, ogranicza puszenie oraz sprawia, że włosy stają się bardziej miękkie i błyszczące.


11. Lakier hybrydowy NYMPH – PB Nails




To propozycja dla miłośniczek trwałego manicure. Lakier dobrze kryje już od pierwszej warstwy, łatwo się rozprowadza i pozwala cieszyć się estetycznym efektem przez długi czas. Dodatkowo marka przygotowała kod rabatowy PURE15, który zapewnia 15% zniżki na produkty PB Nails.


12. Trendy maskara do włosów, brwi i rzęs 3 w 1 – Venita




To najbardziej zaskakujący i nietypowy produkt z całego boxa. Pozwala w prosty sposób dodać koloru włosom, brwiom czy rzęsom, tworząc oryginalne stylizacje na festiwale, imprezy czy sesje zdjęciowe. Co ważne, kosmetyk łatwo zmywa się podczas mycia. 


13. Nawilżający i rozświetlający peeling do twarzy - Veoli Botanica (próbka)



Złuszcza i wygładza naskórek, nadając skórze zdrowy, rozświetlony wygląd. Odświeża.


Podsumowanie


Rose Stories od Pure Beauty to box, który doskonale oddaje letni klimat. Są w nim zarówno kosmetyki do codziennej pielęgnacji, jak i produkty, które pozwalają urozmaicić makijaż czy zadbać o włosy. To super okazja do poznania nowości i odkrycia marek, po które być może wcześniej nie sięgnęłabym samodzielnie.

Pudełka Pure Beauty sprawiają, że codzienna pielęgnacja staje się jeszcze przyjemniejsza, a testowanie nowych produktów daje mnóstwo satysfakcji. Jak ich nie uwielbiać...? 😊♥️


(Współpraca reklamowa)

The World of Precious Moments czyli marka LOVI wspiera rodziców w celebrowaniu The najpiękniejszych chwil

The World of Precious Moments czyli marka LOVI wspiera rodziców w celebrowaniu The najpiękniejszych chwil


  

Pierwsze bicie serduszka, pierwszy wspólny poranek, nieśmiały uśmiech, a w końcu wyczekane słowo „mama” lub „tata”. Narodziny i rozwój dziecka to dla każdego rodzica podróż utkana z momentów, które – choć codzienne – okazują się najważniejszymi 

i najdroższymi w życiu. To właśnie z tej rodzicielskiej czułości i bliskości narodziła się idea marki LOVI - The world of precious moments.

Słowo precious oznacza drogocenny, ukochany i drogi. Właśnie taki jest świat LOVI – pełen najcenniejszych, wzruszających chwil, które budują silną i nierozerwalną więź między rodzicem a dzieckiem. Te z pozoru drobne kroki milowe tworzą najpiękniejsze wspomnienia, które zapadają w pamięć na całe życie.


Codzienne wsparcie w pięknej przygodzie


Marka LOVI od lat udowadnia, że rodzicielstwo to fascynująca przygoda, w której warto mieć obok zaufanego partnera. Towarzyszy rodzicom i ich maluchom na kluczowych etapach rozwoju, oferując wsparcie w najważniejszych obszarach:

- bliskości i karmienia – pomoc od pierwszych chwil karmienia piersią oraz butelką,

- emocji pod kontrolą – wsparcie w kojeniu dziecięcych emocji i zapewnianiu spokojnego snu,

- kroku ku samodzielności – towarzyszenie dziecku przy pierwszych próbach picia z kubka oraz samodzielnego jedzenia.

 

LOVI zaprasza wszystkich rodziców do wspólnego celebrowania tych wyjątkowych, „drogocennych momentów” i budowania świata opartego na czułości, bliskości i miłości.


Innowacje bliższe naturze: LOVI Mammafeel i Prime


Odpowiedzią na potrzebę niezakłóconej bliskości i bezpiecznego łączenia karmienia piersią z butelką jest LOVI Mammafeel. To butelka, która kształtem i dynamiką bardzo przypomina pierś mamy. Dzięki unikalnemu, cielistemu pierścieniowi imitującemu fakturę otoczki brodawki oraz szerokiej podstawie, dziecko naturalnie układa usta, a karmienie staje się intuicyjne i pełne spokoju. W opiniach ojców to właśnie ten model okazuje się niezastąpionym wsparciem – pozwala im aktywnie uczestniczyć w rytuale karmienia i budować głęboką relację z dzieckiem już od pierwszych dni życia. 


Użytkowniczka forum LOVI mama Kinga (kiniiiiia) podzieliła się swoją opinią na temat butelki LOVI:

„Jej największym atutem jest smoczek inspirowany naturalnym kształtem kobiecej piersi, co ułatwia łączenie karmienia piersią z karmieniem butelką. Dzięki temu dziecko może łatwiej zaakceptować butelkę, a rodzice mają większą swobodę w organizacji dnia”



Z kolei w chwilach, gdy maluch potrzebuje wyciszenia i ukojenia emocji, niezastąpionym wsparciem staje się dynamiczny smoczek LOVI Prime. Jego konstrukcja z silikonu o zróżnicowanej grubości kurczy się i rozciąga zgodnie z rytmem ssania dziecka, dzięki czemu jest w pełni bezpieczny dla odruchu ssania, rozwoju mowy oraz zgryzu. Łącząc najwyższy standard medyczny z nowoczesnym designem, stanowi idealne dopełnienie spokojnej codzienności.

„Wybierając smoczek, rodzice często zwracają uwagę na jego budowę i wpływ na funkcje ssania. Ich symetryczna gumka, ultralekka konstrukcja oraz cienka szyjka pomagają ograniczyć nacisk na dziąsła, naturalnie dopasowują się do podniebienia oraz umożliwiają domknięcie jamy ustnej. Dzięki temu wspieramy naturalne odruchy i dbamy o zdrowy start dziecka, dając rodzicom wsparcie i spokój, którego tak bardzo potrzebują” - podkreśla Oliwia Miler-Kaminiarz, neurologopedka. 


Krok ku samodzielności z LOVI Genius – celebrujmy małe-wielkie sukcesy


Przejście z butelki do kubka to jeden z ważniejszych etapów w rozwoju dziecka – i często większe wyzwanie, niż się wydaje. Właśnie dlatego specjaliści podkreślają znaczenie odpowiednio dobranych akcesoriów wspierających naukę picia. Odpowiedzią na te potrzeby jest sprawdzony, polecany przez neurologopedów kubek treningowy LOVI Genius, który ułatwia dziecku opanowanie nowej umiejętności i płynne przejście do kolejnego etapu samodzielności. Wycięta krawędź kubka sprawia, że maluch podczas picia nie musi odchylać głowy, dzięki czemu przyjmuje naturalną i bezpieczną pozycję. Istotnym wsparciem w nauce jest także specjalna wkładka spowalniająca przepływ płynu, która minimalizuje ryzyko zachłyśnięcia. Dzięki temu dziecko może stopniowo oswajać się z nowym sposobem picia i ćwiczyć tę umiejętność we własnym tempie.

W duchu idei The world of precious moments ten krok ku samodzielności to nie tylko nauka nowej czynności fizjologicznej. To przede wszystkim kolejne drogocenne chwile – duma w oczach dziecka, gdy udaje mu się wziąć pierwszy, samodzielny łyk, radosne brawa rodziców i wspólnie dzielone momenty przy stole, które zamieniają się w najpiękniejsze wspomnienia. Dzięki LOVI Genius ten wymagający etap staje się pełną czułości i spokoju przygodą, zbliżającą całą rodzinę.


O marce LOVI: 


LOVI to polska marka o międzynarodowym zasięgu i produkcji zlokalizowanej w Polsce. Tworzy produkty z naciskiem na jakość, bezpieczeństwo oraz zaufanie rodziców. Projektując je w oparciu o najnowsze badania medyczne i unikalny design, LOVI wspiera bliskość, naturalne karmienie oraz rozwój samodzielności maluchów. Idea „The world of precious moments” celebruje najcenniejsze, codzienne chwile, które budują silną więź między rodzicami a dzieckiem.


(Post sponsorowany)



Hydra-licious Summer Set – letni box, który zadba o skórę i włosy podczas wakacji

Hydra-licious Summer Set – letni box, który zadba o skórę i włosy podczas wakacji


Kochani.


Lato to czas, kiedy nasza pielęgnacja potrzebuje kilku zmian. Wysokie temperatury, intensywne słońce, morska woda czy klimatyzacja sprawiają, że skóra i włosy wymagają jeszcze większej dawki nawilżenia oraz ochrony. Dlatego zawsze z ogromną ciekawością zaglądam do limitowanych box'ów kosmetycznych, które są przygotowane z myślą o sezonowej pielęgnacji.

Tym razem miałam okazję testować Hydra-licious Summer Set – wyjątkowy zestaw stworzony przez marki Garnier i Mixa we współpracy z Pure Beauty

To pudełko skrywa kosmetyki, które świetnie wpisują się w potrzeby letniej pielęgnacji – znajdziemy tu produkty do twarzy, ciała oraz włosów, a także niezbędną ochronę przeciwsłoneczną. Wszystkie łączy jedno – lekkie formuły, intensywne nawilżenie i komfort stosowania nawet podczas największych upałów.


Zobaczcie, co znalazło się w środku boxa.


Mixa Urea Cica Repair+ – multifunkcyjny krem regenerujący



Pierwszym produktem, który od razu zwrócił moją uwagę, jest kultowy już krem Mixa Urea Cica Repair+. Jego formuła z 10% kompleksem składników aktywnych intensywnie regeneruje suchą, szorstką i wymagającą skórę. Pomaga zmniejszyć uczucie napięcia, łagodzi przesuszenia i pozostawia skórę przyjemnie miękką.

To kosmetyk, który warto mieć pod ręką przez cały rok, jednak latem sprawdza się szczególnie dobrze po całym dniu spędzonym na słońcu. 


Garnier Fructis Hair Food Aloe – nawilżająca maska do włosów



Latem włosy również potrzebują solidnej dawki odżywienia. Słońce, wiatr czy słona woda potrafią mocno je przesuszyć, dlatego bardzo ucieszyłam się z obecności maski Fructis Hair Food Aloe. Bogata formuła z aloesem i kokosem intensywnie nawilża włosy, pozostawiając je miękkie, błyszczące i przyjemnie wygładzone. To kosmetyk, który doskonale znam i regularnie do niego wracam. 


Garnier Ambre Solaire Super UV SPF 50 – ultralekki krem do twarzy



Nie wyobrażam sobie letniej pielęgnacji bez codziennego stosowania kremu z wysokim filtrem SPF. W boxie znalazł się ultralekki krem Garnier Ambre Solaire Super UV SPF 50, który zapewnia bardzo wysoką ochronę przed promieniowaniem UVA i UVB.

Lekka, wodna konsystencja szybko się wchłania, nie pozostawia białych śladów ani tłustego filmu, dzięki czemu świetnie współpracuje z makijażem. 


Garnier Hyaluron Fresh & Plump – lekki krem sorbet do twarzy




Kolejną nowością jest krem sorbet Garnier Hyaluron Fresh & Plump, który zachwyca niezwykle lekką, odświeżającą konsystencją. Błyskawicznie wtapia się w skórę, zapewniając długotrwałe uczucie komfortu i nawilżenia nawet do 48 godzin.

Uwielbiam kosmetyki o sorbetowych formułach, szczególnie latem, kiedy cięższe kremy często okazują się zbyt bogate. 


Garnier Ambre Solaire Advanced Sensitive SPF 50+ – mleczko ochronne do ciała



Na zakończenie prawdziwy letni niezbędnik, czyli ochronne mleczko do ciała Garnier Ambre Solaire Advanced Sensitive SPF 50+.

Kosmetyk skutecznie chroni skórę przed promieniowaniem UVA i UVB oraz długimi falami UVA, jednocześnie pozostając lekkim i komfortowym podczas noszenia. Wodoodporna formuła nie pozostawia białych śladów ani lepkiej warstwy, dlatego świetnie sprawdzi się zarówno podczas plażowania, jak i codziennych spacerów.

 Wysoka ochrona przeciwsłoneczna to dla mnie absolutna podstawa, szczególnie podczas urlopu spędzanego w pełnym słońcu.


Moja opinia


Hydra-licious Summer Set to bardzo dobrze przemyślany box kosmetyczny, który odpowiada na potrzeby letniej pielęgnacji. Znajdziemy w nim produkty do pielęgnacji twarzy, ciała i włosów, a także kosmetyki zapewniające skuteczną ochronę przeciwsłoneczną.

Lekkie formuły, intensywne nawilżenie oraz wysoka ochrona SPF tworzą połączenie, którego latem po prostu nie może zabraknąć w kosmetyczce.

A Wy, na który kosmetyk z tego box'a macie największą ochotę?


#garnier #skincare #sorbetgarnier #haircare #mixa 


(Współpraca reklamowa)


Copyright © 2014 BLOG TESTERSKI , Blogger