Skórzana torebka damska Tuscany Leather – znalazłam model, który pasuje do wszystkiego

Skórzana torebka damska Tuscany Leather – znalazłam model, który pasuje do wszystkiego

 

Są takie torebki, które dobrze wyglądają. Są też takie, które sprawiają, że cała stylizacja nagle nabiera wyjątkowego charakteru. Ja zdecydowanie zaliczam model Musa ze sklepu internetowego goodbag.pl do tej drugiej kategorii.

Kiedy szukam skórzanej torebki damskiej, zależy mi nie tylko na wyglądzie. Chcę, żeby była elegancka, ale również praktyczna. Lubię, kiedy ma zgrabną formę, dobrze organizuje moje rzeczy i mogę zabrać ją ze sobą zarówno do miasta, jak i na spotkanie ze znajomymi. Wspomniany wcześniej model spełnia te wymagania zaskakująco dobrze.


Klasyczna skórzana torebka damska, która przyciąga uwagę



Pierwsze, co zwróciło moją uwagę, to sztywny korpus. Torebka zachowuje swój kształt i nie wygląda na przypadkowo wrzuconą do niej zawartość. Dla mnie to ogromny plus, gdyż zależy mi na eleganckim, uporządkowanym wyglądzie.

Torebkę wykonano z naturalnej skóry, dzięki czemu prezentuje się zgrabnie i ponadczasowo. Właśnie takie modele najbardziej lubię, ponieważ nie muszę zastanawiać się, czy pasują do konkretnego stroju. Do tego dochodzą piękne, złote elementy metalowe oraz złoty nadruk z logo Tuscany Leather. Te drobne detale subtelnie podkreślają charakter torebki, ale nie sprawiają, że wygląda ona przesadnie ozdobnie. 


Dwie komory – bo lubię mieć porządek w swojej torebce




Przyznam, że właśnie takie praktyczne rozwiązania często decydują o tym, czy dana torebka zostaje ze mną na dłużej, czy po jednym użyciu na długo ląduje w szafie. W torebce Musa są dwie komory, a dodatkowo wewnątrz znajduje się kieszeń boczna na zamek oraz centralna komora, również zapinana na zamek. Mogę więc łatwiej oddzielić rzeczy, których potrzebuję na co dzień, od tych typu dokumenty i pieniądze, które chcę mieć bezpiecznie schowane. To niby drobnostki, ale właśnie takie szczegóły najbardziej doceniam podczas codziennego użytkowania.


Mogę nosić ją tak, jak lubię




Dużą zaletą powyższej torebki jest dla mnie odpinany i regulowany skórzany pasek na ramię. W zależności od stylizacji mogę nosić ją w dłoni albo przewiesić przez ramię.  Zapięcie na magnetyczny zatrzask również wpisuje się w mój styl – jest dyskretne i pozwala szybko sięgnąć do wnętrza.


Złote detale, które robią różnicę



Co tu dużo mówić - mam słabość do złotych dodatków, dlatego złote okucia w tym modelu szczególnie przypadły mi do gustu. Podoba mi się również detal, którego nie widać na pierwszy rzut oka – metalowe stopki ochronne na spodzie torebki. Dzięki nim mogę postawić ją na podłodze bez obaw, że spód szybko się zniszczy.

Takie praktyczne elementy sprawiają, że elegancka torebka może jednocześnie być naprawdę użytkowa.


Oryginalny Tuscany Leather – zwracam uwagę na szczegóły



W przypadku markowej galanterii skórzanej autentyczność ma dla mnie znaczenie. W zestawie znajduje się certyfikat autentyczności oraz hologram uwierzytelniający. To dla mnie dodatkowy argument, ponieważ kupując skórzaną torebkę za dość pokaźną kwotę, chcę mieć pewność, że otrzymuję oryginalny produkt. Co więcej, wyroby marki Tuscany Leather są produkowane we Włoszech i wykonywane z prawdziwej włoskiej skóry, a produkty objęte są 24-miesięczną gwarancją producenta. Brzmi kusząco, prawda? 🙂


Torebka, która pasuje do wielu stylizacji



Najbardziej podoba mi się w niej to, że nie wygląda jak dodatek na jedną okazję. Torebka idealnie sprawdzi się zarówno w codziennej stylizacji z prostym płaszczem i botkami, jak i w bardziej kobiecym zestawie z sukienką. Poza tym piękny wygląd idzie tutaj w parze z wygodą użytkowania, co dla mnie jest najważniejsze.


Moja opinia 


Lubię torebki, które nie potrzebują sezonowych trendów, żeby wyglądać dobrze. Ten model Tuscany Leather właśnie taki jest. Naturalna skóra, sztywna konstrukcja, złote detale, regulowany pasek i praktyczne kieszenie tworzą połączenie, które naprawdę mi odpowiada. Torebka tego typu nie wyjdzie z mody za miesiąc czy dwa. Tego jestem pewna. 


A jeśli, podobnie jak ja, szukacie eleganckiej skórzanej torebki damskiej na co dzień, która nie jest wyłącznie ozdobą, ale ma również dobrze przemyślane wnętrze i możliwość noszenia na ramieniu, ten model zdecydowanie warto mieć na swojej liście.


Pozdrawiam 😊 ♥️ 




(Współpraca reklamowa)
REVERS Watermelon – multifunkcyjny żel 8w1 do twarzy i ciała. Recenzja

REVERS Watermelon – multifunkcyjny żel 8w1 do twarzy i ciała. Recenzja

  


Witajcie Kochani!


Nie wiem jak Wy, ale ja uwielbiam, kiedy w boxach kosmetycznych trafiam na produkty, które od razu przyciągają moją uwagę. Tym razem w pudełku Pure Beauty znalazłam multifunkcyjny żel 8w1 kojąco-nawilżający REVERS Cosmetics Watermelon i już po pierwszym użyciu wiedziałam, że będzie o nim głośno. A wszystko za sprawą… zapachu! 


REVERS Watermelon – pachnie jak lato


Nie wiem jak Wy, ale ja jestem ogromną fanką kosmetyków, które poza pielęgnacją dostarczają również przyjemnych doznań podczas stosowania. Żel REVERS Watermelon zdecydowanie należy do tej kategorii.

Jego arbuzowy zapach jest świeży, soczysty i naprawdę przyjemny. Nie jest to dla mnie przesadnie ciężka czy męcząca słodycz, tylko taki pyszny, owocowy aromat, który od razu poprawia nastrój. Sięgając po ten żel, można niemal poczuć wakacyjny klimat – nawet jeśli za oknem pogoda niekoniecznie chce współpracować. 😉




Żel arbuzowy REVERS – co znajdziemy w składzie?


Formuła kosmetyku opiera się na kilku składnikach, które dobrze kojarzą mi się z pielęgnacją skóry suchej i odwodnionej. Najważniejszym z nich jest oczywiście ekstrakt z arbuza, któremu przypisuje się właściwości nawilżające, wygładzające i antyoksydacyjne. W połączeniu z ekstraktem z aloesu tworzy on duet, który szczególnie przypadł mi do gustu.

W składzie znajdują się również gliceryna i propanediol, czyli substancje pomagające utrzymać odpowiedni poziom nawilżenia. Dodatkowo producent zastosował kompleks ekstraktów owocowych, między innymi z maliny, jabłka, brzoskwini, kiwi, papai, ogórka i truskawki.

 

Żel arbuzowy – nie tylko do twarzy


Jak sama nazwa wskazuje, REVERS Watermelon to kosmetyk 8w1, który można wykorzystać zarówno do pielęgnacji twarzy, jak i reszty ciała. Bardzo lubię takie rozwiązania, szczególnie wtedy, kiedy jeden produkt może zastąpić kilka innych. To idealne rozwiązanie przede wszystkim na wyjazdach.

Osobiście najczęściej stosuję go jako lekki balsam do ciała. Dobrze sprawdza się na suchych partiach skóry, dłoniach czy stopach. Można wykorzystać go także po depilacji. Właśnie takie wielozadaniowe kosmetyki lubię zabierać ze sobą w podróż. Jeden produkt może zastąpić kilka innych, dzięki czemu kosmetyczka staje się zdecydowanie lżejsza


Dlaczego warto mieć go w swojej kosmetyczce?


Nawilżający żel REVERS Watermelon jest jednym z tych kosmetyków, które można łatwo włączyć do codziennej rutyny. Jest uniwersalny, przyjemny w użyciu i zdecydowanie wyróżnia się swoim zapachem.

Jeśli lubicie kosmetyki wielozadaniowe, owocowe aromaty i lekkie formuły, myślę, że REVERS Watermelon może przypaść Wam do gustu. Szczególnie jeśli, tak jak ja, uważacie, że pielęgnacja powinna być nie tylko skuteczna, ale też przyjemna.


Moja opinia


Po przetestowaniu tego kosmetyku mogę powiedzieć jedno – arbuzowy klimat zdecydowanie mnie kupił! Największym atutem jest dla mnie zapach, ale doceniam również jego uniwersalność i przyjemne działanie nawilżająco-kojące. To taki kosmetyk, po który chce się sięgać nie tylko z obowiązku, ale również dla samej przyjemności. 


PS: A Wy znacie już ten żel? Co o nim sądzicie?


(Współpraca reklamowa)

TEEKANNE Cold Brew Pineapple-Mango – owocowa herbata na zimno, która smakuje latem

TEEKANNE Cold Brew Pineapple-Mango – owocowa herbata na zimno, która smakuje latem



Witajcie! 


Uwielbiam owocowe herbaty, które nie wymagają ode mnie zbyt wiele zachodu. Zwłaszcza latem mam ochotę na coś chłodnego, lekkiego i owocowego, ale nie zawsze chce mi się gotować wodę i czekać, aż napój wystygnie. Właśnie dlatego zainteresowała mnie TEEKANNE Cold Brew Pineapple-Mango z ostatniego boxa Pure Beauty, przeznaczona do przygotowywania na zimno.

Już sama nazwa brzmi jak zapowiedź wakacji. Ananas i mango to duet, który kojarzy mi się ze słońcem, tropikami i czymś przyjemnie orzeźwiającym. Postanowiłam więc sprawdzić, czy ta herbata rzeczywiście daje taki efekt.


Jak smakuje herbata Pineapple-Mango?


Po zalaniu saszetki chłodną wodą pierwsze, co zwróciło moją uwagę, to owocowy aromat. Po kilku minutach napój nabiera wyraźniejszego smaku. Nie jest on jednak bardzo ciężki i intensywny. Mango jest słodkawe i łagodne, natomiast ananas dodaje całości lekko kwaśnej nuty. 

Dla mnie to właśnie połączenie ananasa i mango jest największym atutem tej herbaty. Mango przyjemnie zaokrągla smak, a ananas sprawia, że napój pozostaje orzeźwiający.

Nie jest to oczywiście klasyczna herbata w tradycyjnym znaczeniu. To raczej owocowy napój na zimno, po który chętnie sięgam wtedy, kiedy mam ochotę na coś innego niż zwykła woda.




Przygotowanie Cold Brew jest naprawdę proste


Tutaj TEEKANNE Cold Brew Pineapple-Mango zdecydowanie zdobywa u mnie duży plus. Nie trzeba wcześniej zaparzać herbaty. Wystarczy włożyć torebkę do kubka, zalać chłodną wodą i zostawić na 5–8 minut. Warto od czasu do czasu delikatnie poruszyć saszetką, żeby wszystkie składniki mogły dobrze uwolnić swój smak. Można na koniec dodać lód. I gotowe 😊 



Co jest w składzie?


W składzie znajdują się między innymi hibiskus biały, dzika róża, jabłko, hibiskus, liście stewii, granulat soku ananasowego oraz granulki mango. Za owocowy charakter odpowiadają również aromaty o smaku mango i ananasa.

Podoba mi się, że napój ma bardzo niewiele kalorii. Przygotowany napar dostarcza około 2 kcal na 100 ml, więc spokojnie mogę wypić większą szklankę bez zastanawiania się nad jego kalorycznością.



Moja opinia


Czy kupiłabym tę herbatę ponownie? Myślę, że tak, szczególnie na cieplejsze dni. Najbardziej przekonuje mnie wygoda przygotowania i owocowy smak. Nie muszę niczego studzić ani planować z wyprzedzeniem.

Jeśli też lubicie herbaty na zimno o owocowym smaku, połączenie mango i ananasa może przypaść Wam do gustu. Dla mnie TEEKANNE Cold Brew Pineapple-Mango to taki mały, przyjemny przerywnik w ciągu dnia. Latem sprawdził się idealnie. W sumie, badal chętnie po nią sięgam, kiedy słońce mocniej przygrzeje 😊


Pozdrawiam.


(Współpraca reklamowa)

Jesienny rytuał przyjemności – Pumpkin Spice, miękki koc i chwila tylko dla mnie

Jesienny rytuał przyjemności – Pumpkin Spice, miękki koc i chwila tylko dla mnie

 


Są takie momenty w roku, kiedy człowiek zupełnie naturalnie zaczyna zwalniać. Wieczorem wcześniej zapada zmrok, poranki robią się rześkie, a zamiast kolejnej herbaty wypitej w biegu mam ochotę zaszyć się pod kocem i delektować się każdą chwilą. I chyba właśnie za te małe przyjemności lubię jesień najbardziej. 

Choć kalendarz jeszcze nie pokazuje września, jesienny klimat powoli zagląda już do naszych domów. Wraz z nim pojawia się ochota na cieplejsze ubrania, aromatyczne napoje, długie wieczory i… pielęgnację, która ma w sobie coś więcej niż tylko codzienną rutynę.

Właśnie dlatego zestaw Pure Beauty, Pumpkin Spice stworzony przy współpracy z Lirene & Pepco od razu skojarzył mi się z moim idealnym sposobem na jesienny relaks. Znalazłam w nim produkty, które świetnie wpisują się w moje małe rytuały na chłodniejsze dni.




Jesień zaczynam od chwili dla siebie...


Jesienne wieczory mają dla mnie zupełnie inny rytm. Po całym dniu obowiązków przychodzi moment, kiedy można wreszcie powiedzieć: teraz czas dla mnie. Pierwszym krokiem jest zazwyczaj długi, ciepły prysznic. I tutaj do mojego jesiennego rytuału dołącza kremowy żel pod prysznic Lirene Pumpkin Spice.



Już sam zapach potrafi wprowadzić odpowiedni nastrój. Korzenno-waniliowa kompozycja przywodzi na myśl jesienne przyprawy, cynamon i wszystkie te aromaty, które kojarzą się z ciepłem domowego wnętrza. Żel delikatnie oczyszcza skórę, pozostawiając ją przyjemnie miękką.




Po ciepłym prysznicu nie wyobrażam sobie jesiennego wieczoru bez balsamu. Odżywczy balsam do ciała Lirene Pumpkin Spice to kolejny element mojego domowego SPA. Jego bogata formuła pozostawia skórę miękką, gładką i przyjemną w dotyku.


Herbata z cynamonem na rozgrzanie...


Mój jesienny rytuał nie kończy się oczywiście na łazience. Jest jeszcze coś, bez czego trudno wyobrazić sobie chłodniejszy wieczór – gorąca herbata.. najlepiej z odrobiną cynamonu. Do tego idealnie sprawdza się szklanka termiczna z Pepco. Lubię takie rozwiązania, które są jednocześnie praktyczne i po prostu ładne. 




Miękki koc - oficjalny znak, że czas odpocząć


I wreszcie mój absolutny jesienny must have – miękki koc. 

Koc z zestawu Lirene & Pepco od razu znalazł swoje miejsce w moim jesiennym scenariuszu. Ulubiona muzyka, kubek gorącej herbaty, przygaszone światło… i nagle okazuje się, że do szczęścia naprawdę nie potrzeba wiele...

Brzmi to może banalnie, ale właśnie w takich banalnych chwilach często znajdujemy najwięcej przyjemności.


PS: A Wy jaki macie sposób na relaks jesienią?


(Paczka PR, współpraca)

Wakacyjny glow bez wysiłku. 6 kosmetyków Garnier i Mixa, które warto mieć latem | Travel Guide Set

Wakacyjny glow bez wysiłku. 6 kosmetyków Garnier i Mixa, które warto mieć latem | Travel Guide Set

 



Lato ma swój własny rytm – więcej czasu spędzamy na świeżym powietrzu, częściej wyjeżdżamy, a ciężkie kosmetyczne rytuały zwykle zamieniamy na kilka sprawdzonych produktów. Jednocześnie słońce, wysokie temperatury, klimatyzacja czy słona morska woda potrafią szybko dać skórze i włosom w kość. Dlatego taka wakacyjna pielęgnacja powinna być przede wszystkim lekka, wygodna i dopasowana do naszych letnich potrzeb.

Właśnie taki zestaw trafił ostatnio w moje ręce. Travel Guide Set od Pure Beauty łączy w sobie kosmetyki marek Garnier i Mixa, które można wykorzystać zarówno podczas urlopu, jak i w codziennej pielęgnacji w upalne dni. 


Co warto schować do wakacyjnej kosmetyczki?


Latem zdecydowanie bardziej przekonują mnie kosmetyki wielozadaniowe i takie, po które mogę sięgnąć bez zastanawiania. W Travel Guide Set znalazło się sześć produktów, które całkiem dobrze wpisują się w ten sposób myślenia:


1. Mixa Hyalurogel – Serum nawilżające z kwasem hialuronowym




Serum to jeden z tych kosmetyków, które szczególnie doceniam wtedy, gdy skóra zaczyna wołać o dodatkową porcję nawilżenia. Mixa Hyalurogel ma lekką formułę i dobrze uzupełnia codzienną pielęgnację. Po jego zastosowaniu skóra jest przyjemnie miękka i bardziej komfortowa. To produkt, który może sprawdzić się szczególnie wtedy, gdy cera jest odwodniona, przesuszona lub potrzebuje chwili ukojenia po intensywnym dniu.


2. Garnier Fructis – Diamond Sleek Spray




Włosy również potrzebują latem trochę więcej uwagi, zwłaszcza gdy mają kontakt ze słońcem, wiatrem, wilgocią czy wodą. Diamond Sleek Spray pomaga wygładzić włosy, ułatwia ich rozczesywanie i ogranicza efekt puszenia. Włosy stają się przyjemniejsze w dotyku i wyglądają na bardziej zadbane.


3. Garnier Vitamin C Fresh & Bright – Nawilżający krem sorbet 4% Niacynamid + Witamina C




Latem szczególnie lubię lekkie kremy, dlatego sorbetowa konsystencja tego produktu od razu zwróciła moją uwagę. Krem szybko się wchłania i nie daje ciężkiego, tłustego wykończenia.

Formuła z witaminą C i niacynamidem została pomyślana z myślą o nawilżeniu, rozświetleniu oraz poprawie wyglądu kolorytu skóry. To propozycja dla cery, która wygląda na zmęczoną, pozbawioną świeżości lub potrzebuje dodatkowej dawki pielęgnacyjnego blasku. 


4. Garnier Vitamin C – Wonder Tint




Jest to produkt, który łączy delikatny efekt upiększający z pielęgnacyjnym charakterem. Lekko wyrównuje koloryt skóry i nadaje jej świeższy, bardziej promienny efekt, dzięki czemu można zrezygnować z cięższych produktów makijażowych. Kiedy temperatura rośnie, zdecydowanie bardziej odpowiada mi lekka warstwa produktu niż pełny makijaż.


5. Garnier Hyaluron Glass Skin – Żelowa maska na tkaninie




Po całym dniu spędzonym na słońcu skóra czasami potrzebuje małego SOS. Wtedy świetnie sprawdzają się maski. W przypadku maski Garnier, żelowa formuła zapewnia skórze intensywne nawilżenie i daje przyjemne uczucie odświeżenia. Cera po zastosowaniu wygląda na bardziej wypoczętą, gładką i pełną blasku.


Największą zaletą Travel Guide Set jest dla mnie różnorodność. Znalazły się tutaj kosmetyki do pielęgnacji twarzy, produkt do włosów oraz coś, co pozwala szybko poprawić wygląd cery. Co więcej, większość tych produktów z powodzeniem można włączyć do codziennej rutyny.


Travel Guide Set – wakacyjny niezbędnik?




Patrząc na zawartość zestawu, mogę powiedzieć, że Travel Guide Set został fajnie skomponowany z myślą o lecie. Osobiście dodała bym tutaj jeszcze SPF do pielęgnacji skóry całego ciała. Dodam, że najbardziej z całej piątki polubiłam sorbet Garnier. Używam go niemal codziennie 😊

A Wy co najchętniej zabieracie ze sobą w podróż – lekkie kosmetyki do pielęgnacji, produkty do włosów czy może coś, co pozwala szybko zrobić letni makijaż? 

Dajcie znać w komentarzach. 

Pozdrawiam 😊 


(Współpraca reklamowa)

Smoothie Time – co znalazłam w najnowszym pudełku Pure Beauty?

Smoothie Time – co znalazłam w najnowszym pudełku Pure Beauty?

 


Lato to pora roku, która zdecydowanie sprzyja soczystym kolorom, owocowym aromatom i kosmetycznym przyjemnościom. Nic więc dziwnego, że kiedy zobaczyłam najnowszą edycję pudełka Pure Beauty Smoothie Time, od razu zrobiło mi się bardziej wakacyjnie. 

Jako osoba, która bardzo lubi owocowe kosmetyki, byłam szczególnie ciekawa, czym tym razem Pure Beauty postanowiło mnie zaskoczyć. W środku znalazłam zarówno pielęgnację twarzy i ciała, coś do makijażu, kosmetyki do włosów, produkt higieniczny, a nawet coś do picia.


Pure Beauty Smoothie Time – zawartość pudełka


1. Jacques Battini – mgiełka do ciała




Jacques Battini Body Mist jest dla mnie nowością. Nigdy wcześniej nie używałam tych mgiełek. W tej edycji można było trafić na jedną z czterech wersji zapachowych: Summer Breeze, Water Flowers, Fresh Melon lub White Musk. Na trafiłam na zapach, który nie do końca mi pasuje. Ale jest bardzo świeży i na pewno wielu osobom się spodoba.


2. Biotaniqe – kolagenowa maska do twarzy Peony



W ostatnich miesiącach bardzo polubiłam maski do twarzy, dlatego pojawienie się jednej z nich w pudełku Pure Beauty było dla mnie miłą niespodzianką. Tym bardziej że kosmetyki Biotaniqe regularnie pojawiają się w boxach i do tej pory miałam z nimi całkiem dobre doświadczenia.


3. Veoli Botanica – Let's Glow krem BB

 

Lekki krem BB, który daje efekt gładkiej, świeżej i lekko rozświetlonej skóry. Wyrównuje kolor, maskuje drobne niedoskonałości i zapewnia gładkie wykończenie bez efektu maski. 

Nie ukrywam, że bardzo mnie ciekawi jak się u mnie sprawdzi. Kolor wydaje się być nieco za jasny, ale zobaczymy ☺️


4. Revers Cosmetics – kojąco-nawilżający żel do twarzy i ciała



Jest to kosmetyk wielofunkcyjny, który można stosować zarówno na twarz, jak i ciało. Producent obiecuje działanie nawilżające, kojące, wygładzające, odświeżające i regenerujące. Pięknie pachnie i dobrze się pieni. Myślę, że się polubimy na dłużej...


5. Ziaja Med – kuracja peptydowa serum regenerujące do twarzy




Jest to skoncentrowana pielęgnacja dla skóry wymagającej odnowy i wzmocnienia. Peptydowa formuła wspiera procesy regeneracyjne, poprawia wygląd skóry i pomaga przywrócić jej gładkość oraz komfort. Idealne jako element codziennej pielęgnacji, gdy cera potrzebuje dodatkowej dawki troski i odżywienia. Czy sprawdzi się u mnie? Zobaczymy! ☺️


6. Himalaya – pasta do zębów Gum Expert Sparkly White



Pasty Himalaya należą do tych produktów tej marki, które szczególnie dobrze wspominam. Zawsze chętnie po nie sięgam. Wersja mini przyda się na weekendowe wypady z rodziną.


7. Bioliq – intensywne serum pod oczy



Pielęgnacja okolic oczu zawsze jest u mnie mile widziana. Chociaż wciąż zbyt rzadko o niej pamiętam. Bioliq Intensywne Serum pod Oczy zainteresowało mnie przede wszystkim aplikatorem – przyznam, że wcześniej nie miałam do czynienia z takim rozwiązaniem.

W składzie znajdziemy między innymi kwas hialuronowy, ekstrakt z kiełków pszenicy oraz kofeinę. Serum ma intensywnie nawilżać, poprawiać elastyczność skóry, wygładzać drobne zmarszczki i pomagać zmniejszyć oznaki zmęczenia. Brzmi kusząco, prawda?


8. Blistex Ultra Balm Lip SPF 50




Nie wyobrażam sobie letniej kosmetyczki bez dobrego produktu do ust. Tym bardziej jeśli oprócz pielęgnacji oferuje również ochronę przeciwsłoneczną. Blistex Ultra Balm Lip SPF 50 ma nawilżać usta i jednocześnie chronić je przed promieniowaniem UV. Dla mnie to bardzo praktyczne połączenie, szczególnie podczas wakacyjnych wyjazdów, spacerów czy dni spędzanych na świeżym powietrzu.


9. Dermedic – krem dogłębnie nawilżający



W poprzedniej edycji Pure Beauty otrzymałam żel-krem marki Dermedic, a tym razem trafił do mnie krem dogłębnie nawilżający. Posiada on bardziej tradycyjną, kremową formułę. Produkt ma odżywiać, regenerować oraz wzmacniać barierę ochronną naskórka, pozostawiając skórę gładką i miękką. W pudełku znalazło się opakowanie 15 ml. Jestem ciekawa, jak moja skóra polubi się z tym kremem.


10. Apis Natural Cosmetics – My Pure Skin krem punktowy przeciw niedoskonałościom




Kolejny ciekawy produkt marki Apis, który trafia w moje ręce. Jest to krem punktowy przeznaczony do pielęgnacji skóry z niedoskonałościami. Wprawdzie nie korzystam z takich produktów zbyt często, ale na pewno od czasu do czasu mi się przyda. 


11. Medisept – spray do dezynfekcji rąk



Produkt, który może nie jest najbardziej efektowny, ale zdecydowanie należy do tych przydatnych. Medisept Spray do Dezynfekcji Rąk. Posiada małe, poręczne opakowanie, więc można go zawsze wrzucić do torebki, plecaka czy kosmetyczki podróżnej. Podczas wyjazdów takie produkty potrafią naprawdę się przydać.


12. Rimmel Oh My Gloss! Slip Stick




Na koniec zostawiłam sobie odrobinę makijażowej przyjemności. 

Rimmel Oh My Gloss! Slip Stick to kosmetyk o formule 3 w 1, która łączy właściwości szminki, olejku i błyszczyka. Ma zapewniać nawilżenie, intensywny kolor oraz połysk, ale bez uczucia lepkości. Jego kolor pasuje mi pod każdym względem. Będę po niego chętnie sięgać.


13. Novex – termoochronny krem do pielęgnacji włosów




Novex Termoochronny Krem do Pielęgnacji Włosów pojawił się w formie próbki.

Nie jestem osobą, która codziennie sięga po suszarkę, prostownicę czy lokówkę – robię to naprawdę sporadycznie. Myślę jednak, że taka mała porcja bez problemu znajdzie u mnie zastosowanie.


14. Teekanne Cold Brew




I na koniec coś, czego w kosmetycznym pudełku zupełnie się nie spodziewałam – Teekanne Cold Brew. Markę Teekanne znam i lubię, ale wersji herbat przygotowywanych na zimno wcześniej nie miałam okazji próbować. Tym bardziej ucieszyła mnie możliwość sprawdzenia czegoś nowego. Trafiłam na super smak, nawet synek chętnie ją pije. Fajna odmiana od gorących napojów.


Pure Beauty Smoothie Time – podsumowanie


Muszę przyznać, że edycja Pure Beauty Smoothie Time wypadła naprawdę dobrze. Znalazłam w niej sporo praktycznych kosmetyków. Szczególnie cieszy mnie spora reprezentacja pielęgnacji twarzy, bo właśnie po takie kosmetyki sięgam najczęściej.

A Wy co sądzicie o zawartości tej edycji Pure Beauty? Który kosmetyk najbardziej zwrócił Waszą uwagę? Dajcie znać w komentarzach.

Pozdrawiam.


(Współpraca, paczka PR)

Rękawiczki z ogrzewaniem na zimę Bertschat– dla kogo to dobry wybór?

Rękawiczki z ogrzewaniem na zimę Bertschat– dla kogo to dobry wybór?



Mam taki mały zimowy problem. Zimą zawsze bardzo szybko moje dłonie zaczynają marznąć. Po kilkudziesięciu minutach na mrozie przestaję czuć palce i wtedy zaczynam się zastanawiać, jakie kupić rękawiczki, by tak się nie działo.

Jeśli znacie ten scenariusz z własnego doświadczenia, rękawiczki z ogrzewaniem mogą być ciekawym rozwiązaniem naszego wspólnego problemu. Bo są osoby, którym zwykłe rękawiczki po prostu nie wystarczają. I wcale nie chodzi o to, że wybierają złą grubość czy materiał. Niektóre dłonie po prostu wyjątkowo nie lubią zimna.


Rękawiczki z ogrzewaniem Bertschat – dla kogo?


Najprostsza odpowiedź brzmi: dla każdego, kto zimą regularnie czuje się zmarznięty. Bo to rozwiązanie idealne dla typowych zmarzluchów. Jeśli już przy temperaturze kilku stopni powyżej zera wyciągacie z szafy gruby sweter, a rękawiczki nosicie od listopada do marca – prawdopodobnie wiecie, o czym mówię...

Klasyczne rękawiczki zatrzymują ciepło, które wytwarza nasze ciało. Rękawiczki ogrzewane działają trochę inaczej – mają wbudowane elementy grzewcze, które aktywnie dostarczają ciepło. W przypadku damskich skórzanych rękawiczek BERTSCHAT® zastosowano technologię Dual Heating. Oznacza to, że ogrzewana jest zarówno zewnętrzna część dłoni, jak i jej wewnętrzna strona. Ciepło rozchodzi się więc bardziej równomiernie, od nadgarstka w kierunku palców. I właśnie ta różnica może być bardzo przyjemna, kiedy zwykłe rękawiczki nie wystarczają.


Dla osób, które nie chcą wyglądać jak Eskimos 


To chyba jedna z rzeczy, które podobają mi się najbardziej. Bo umówmy się – kiedy myślę o rękawiczkach z ogrzewaniem, pierwsze skojarzenie nie brzmi „elegancki dodatek do płaszcza”. Bardziej: sport, śnieg, narty.

Tymczasem damskie skórzane rękawiczki BERTSCHAT® mają klasyczny, kobiecy fason i zostały wykonane z miękkiej skóry owczej. Technologia grzewcza została więc połączona z wyglądem bardziej przypominającym eleganckie zimowe rękawiczki niż techniczny sprzęt outdoorowy. Można je więc bez obaw założyć do wełnianego płaszcza, kurtki czy miejskiego outfitu.




Dla osób, które długo przebywają na dworze


Spacery z psem, długa droga do pracy, czy nawet zwykłe stanie na przystanku, kiedy autobus oczywiście postanowił przyjechać dokładnie wtedy, kiedy zaczynamy czuć palce. Jeżeli zimą spędzacie dużo czasu na zewnątrz, dodatkowe źródło ciepła może po prostu w znacznym stopniu poprawić komfort.

W zależności od wybranego akumulatora rękawiczki BERTSCHAT® mogą zapewniać od kilku do nawet 11 godzin ogrzewania. Czas ich działania zależy m.in. od ustawionej temperatury i warunków.


Jazda zimą na motorze


Tu temat robi się jeszcze ciekawszy. Bo jeśli zwykłe marznięcie dłoni podczas spaceru potrafi być irytujące, to wystarczy wyobrazić sobie tę samą sytuację jadąc na motocyklu. Temperatura, wiatr i prędkość robią swoje – dłonie są nieustannie wystawione na działanie ziemnego powietrza, a zmarznięte palce to niebezpieczna sytuacja. Podczas jazdy sprawne czucie dłoni i pewny chwyt kierownicy są bardzo ważne. Dlatego też powstały rękawice grzewcze motocyklowe. I tutaj nie chodzi już tylko o to, żeby było miło i ciepło. Dobrze dobrane rękawice grzewcze pomagają ograniczyć problem sztywnych, zmarzniętych palców podczas jazdy, szczególnie w chłodniejszych miesiącach, podczas dojazdów do pracy czy dłuższych tras. BERTSCHAT® ma w swojej ofercie osobną linię Heated Motorcycle Gloves – Dual Heating, stworzoną właśnie z myślą o motocyklistach.




Rękawice grzewcze czy podgrzewane manetki?


Podgrzewane manetki ogrzewają przede wszystkim wewnętrzną stronę dłoni. Rękawice grzewcze mogą natomiast dostarczać ciepło również od góry i w okolice palców, czyli tam, gdzie podczas jazdy mocno odczuwamy działanie zimnego powietrza. Właśnie dlatego oba rozwiązania mogą się dobrze uzupełniać podczas naprawdę chłodnych przejażdżek. 


Co daje technologia Dual Heating?


W zwykłych rękawiczkach chodzi głównie o to, żeby nie wypuszczały ciepła. W rękawiczkach z ogrzewaniem jest dodatkowo źródło ciepła. A w modelu BERTSCHAT® Dual Heating elementy grzewcze znajdują się po obu stronach dłoni.


Czy rękawiczki z ogrzewaniem są wygodne na co dzień?


Jeżeli rękawiczki są ciężkie, sztywne i wyglądają jak sprzęt narciarski, raczej nie będziemy chcieli nosić ich codziennie. Niektóre modele jednak wykonano z miękkiej skóry owczej w modnym kroju. Są one też wyposażone w funkcję obsługi ekranów dotykowych, więc nie trzeba za każdym razem ich zdejmować, żeby odebrać telefon. I to jest naprawdę praktyczne rozwiązanie.




A co z ładowaniem?


Akumulatory są ładowane przez USB-C, a producent oferuje kilka wariantów baterii.




Podsumowanie 


Gdybym miała podsumować, komu szczególnie przypadną do gustu rękawiczki z ogrzewaniem, powiedziałabym: osobom, które lubią zimę, ale niekoniecznie ujemne temperatury. Doceni je każdy, kto lubi mieć komfort podczas dłuższych spacerów, czy jazdy na motorze lub nartach. Jest to większy wydatek (porównując ze zwykłymi rękawicami), ale myślę, że dla niektórych może się okazać niezbędny. 

Rękawiczki z ogrzewaniem nie sprawią, że zima nagle stanie się cieplejsza, ale mogą sprawić, że będzie po prostu przyjemniejsza i łatwiejsza do przetrwania. A dla typowego zmarzlucha to już całkiem sporo.

Pozdrawiam 😊 


(Współpraca reklamowa)


Copyright © 2014 BLOG TESTERSKI , Blogger